﻿<title_newspaper="Przekrój">
<title_article="Demokratyczny Savoir-Vivre w odcinkach">
<author_1="Jan Kamyczek">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1953">
<month="10">
<date="1953-10-04">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Było bardzo ładnie. Najpierw przywitaliśmy się i było nam strasznie miło, gdy kierownik zespołu chińskiego tak serdecznie mówił (przez dwie tłumaczki!) o naszym kraju. Im też musiało być miło, że my tak serdecznie ich oklaskujemy. Potem oni śpiewali swoje pieśni i naszą piosenkę "Szła dzieweczka do laseczka" — i naprawdę trudno powiedzieć co podobało się nam najbardziej! Chyba jednak ta ich pieśń o matce, która niosła żywność odciętym w górach ochotnikom chińskim w Korei. Matka zgubiła dziecko, ale ochotnicy się nim zaopiekowali i odzyskała je w końcu. Potem znów stary przewoźnik z klasycznej opery pokpiwał sobie dobrodusznie z młodej narzeczonej, udającej się przez rzekę na poszukiwanie narzeczonego. Na scenie nie było ani wody, ani łódki, ale my widzieliśmy dokładnie i głęboką wodę, której bała się dziewczyna i chińską łódkę, którą kołysał wesoły staruszek — tak to było jakoś świetnie odtańczone. A potem na odmianę grał pięknie Chopina, młody, strasznie sympatyczny, nieśmiały chłopiec (19 lat, samouk!). Jego koleżanka śpiewała Toscę, a jeszcze inny młody człowiek brawurowo zaśpiewał arię Figara. I był jeszcze "taniec zbierania herbaty", ale śliczne dziewczęta w szarawarkach więcej goniły motyla, niż zrywały do czerwonych koszyczków liście herbaciane. I było dwóch dzielnych pogromców, którzy poskramiali dwa srogie, a zabawne lwy. Tymi dwoma lwami było zresztą czterech tancerzy, po dwóch okrytych długimi kudłami i dźwigających straszne maski z czerwoną paszczą. Coś bajecznego! A może by tak nasi mistrzowie sztuki cyrkowej spróbowali nauczyć się tego numeru, tak jak zespoły chińskie skorzystały z wizyty "Mazowsza" i nauczyły się polskich tańców i pieśni? Co? Potem znowu "wszystkie ptaki chwaliły feniksa", przy czym wszystkie ptasie głosy wychodziły z jednej dziwnej trąbki, na której grał solista-wirtuoz (akompaniowało mu czterech innych grajków na jeszcze dziwniejszych instrumentach).
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 



